Leisure Sickness - dlaczego chorujemy dokładnie wtedy, gdy zaczynamy odpoczywać?
- 16 kwi
- 2 minut(y) czytania
Dla wielu z nas scenariusz jest powtarzalny: intensywne dni przed wyjazdem, długa lista spraw do załatwienia, stres związany z logistyką i wreszcie - upragniony cel. Jednak zamiast zaplanowanej ulgi, pojawia się choroba. Migrena, osłabienie czy objawy grypopodobne w pierwszej dobie urlopu są tak powszechne, że w psychologii i medycynie zyskały własną nazwę: Leisure Sickness (choroba czasu wolnego).

Dlaczego chorujemy dokładnie wtedy, gdy zaczynamy odpoczywać? Odpowiedź kryje się w naszym układzie nerwowym. Kiedy pracujemy intensywnie i przygotowujemy się do wyjazdu, nasz organizm znajduje się w stanie wysokiej mobilizacji. Nadnercza pompują adrenalinę i kortyzol - hormony, które pierwotnie miały pomagać nam przetrwać zagrożenie.
Hormony stresu działają jak naturalna tarcza. Podnoszą próg bólu, tłumią stany zapalne i mobilizują układ odpornościowy do nadzwyczajnej czujności. W tym stanie nie czujemy zmęczenia, a nasz organizm ignoruje drobne wirusy, skupiając się na „przetrwaniu” do dnia wyjazdu.
Moment „urwiska adrenalinowego”
Problem pojawia się w chwili, gdy docieramy do celu i nagle przestajemy być aktywni. Kiedy siadasz w fotelu, kładziesz się na leżaku lub po prostu przestajesz biec - poziom hormonów stresu gwałtownie spada.
Dla Twojego ciała jest to szok biochemiczny. Układ odpornościowy, który dotąd był sztucznie „podkręcony”, nagle zostaje bez paliwa. To właśnie w tym momencie wirusy i bakterie, które dotąd były trzymane w szachu, atakują z pełną siłą. To zjawisko nazywamy „urwiskiem adrenalinowym”. Twoje ciało nie choruje dlatego, że odpoczywasz - ono choruje, bo przejście z trybu walki do trybu spokoju było zbyt gwałtowne.
Jak przechytrzyć własną biologię?
Relaks nie jest przełącznikiem, który można pstryknąć w dowolnym momencie. To proces, który wymaga strategii. Aby uniknąć Leisure Sickness, potrzebujesz tzw. śluzy dekompresyjnej.
Zamiast gwałtownego zatrzymania, Twój układ nerwowy potrzebuje stopniowego wygaszania napięcia. Kluczowe są tutaj dwie rzeczy:
Mikro-pauzy jeszcze przed wyjazdem - pozwalają one na bieżąco obniżać poziom kortyzolu, by jego spadek w dniu wyjazdu nie był tak drastyczny.
Świadoma pierwsza doba - pierwsze 24 godziny na miejscu powinny być traktowane jako czas adaptacji biologicznej, a nie czas intensywnych aktywności.
Zrozumienie problemu to połowa sukcesu. Drugą połową jest działanie. W naszym workbooku „Spokojny start podróży” opracowaliśmy konkretne techniki, które pomagają przygotować ciało i umysł na zmianę trybu.
Odpoczynek to inwestycja w zdrowie. Nie pozwól, by Leisure Sickness odebrało Ci zasłużony czas regeneracji. Naucz się „lądować” bezpiecznie i zacznij czerpać radość z wyjazdu od pierwszej minuty.




Komentarze